Rozdział
2-Nowy kłopot na wyspie.
Następnego
dnia Czkawka był padnięty.Ledwo się obudził gdy ktoś go mocno walnął w ramię:
-Wstawaj
Czkawka!-osobą,która go uderzyła była Astrid-Mamy problem ze smokiem!
-Hakokieł
na pewno zaraz się uspokoi.-powiedział chłopak sennym głosem i dalej drzemał
-Ale
to nie Hakokieł!-Astrid była wyraźnie zdenerwowana
-Naprawdę?To
coś nowego.-odrzekł Czkawka i spojrzał na przyjaciółkę zdziwiony
-I
to dosłownie!-powiedziała zdenerwowana,ale trochę ucieszona-To jakiś nieznany
gatunek!Przypomina Szczerbatka,ale jest żółty!
-Serio?!-Czkawka
już stał na nogach i był gotowy złapać tego smoka
-Tak!Wyjrzyj
przez okno!-odpowiedziała Astrid-Nie da się go przeoczyć.-miała racja na niebie
było widać żółtą plamkę,a za nią latała ciemna plamka.To Szczerbatek starał się
uspokoić tamtego smoka.Czkawka szybko zbiegł na dół razem z przyjaciółką i
biegli ile sił w płucach w tamtą stronę.Smoki leciały prosto na nich i w
ostatniej chwili schylili się.Zółty smok różnił się od Szczerbatka tylko
kolorem co wprawiło Czkawkę w zdziwienie i podziw:
-Musimy
go wytresować!-powiedział stanowczo-Nigdy takiego nie widziałem.To nowy gatunek
więc musimy go opisać ze szczegółami
-Oszalałeś!To
potwór jak masz zamiar go złapać?!-krzyknęła Astrid
-Szczerbatek
też był potworem,ale teraz jest lepiej.-oznajmił
chłopak-Szczerbatek!-zawołał-Szczerbatek!-zawołał jeszcze raz i smok wrócił i
wylądował.Owy żółty smok leciał w stronę wyspy Łupieżców,wrogów wikingów z
Berk.Czkawka wskoczył na smoka i poleciał za nim nie zważając na słowa
przestrogi przyjaciółki Astrid:
-Ej,a
ja to co!-usłyszał głos za plecami
-Sączysmark!Co
ty tu robisz?!-wrzasnął Czkawka gdy zobaczył jak Sączysmark leci za nim na
Hakokle
-Łapie
smoka!-powiedział-Nie widać!-jeździec Szczerbatka nie chciał tracić czasu na
kłótnie więc polecieli obaj za nowym smokiem.Byli nad wyspą Łupieżców gdy nagle
wiatr zaczął się zmagać więc tamten smok wylądował,a za nim Szczerbatek i
Hakokieł.Żółty potwór biegł na północną część wyspy gdzie było „Morze skał”
czyli w miejsce gdzie jest pole pełne skał między,którymi trudno się poruszać i
można się zgubić chyba,że ktoś zna ich układ na pamięć.Oni także wylądowali zaczęli podążać za smokiem.Nagle Czkawka wszedł
na ruchomą kamienną płytę,zachwiał się i wleciał w jakieś krzaki z kolcami.Kilka
kolców wbiło mu się w skórę,ale je powyciągał:
-Widzisz
go Sączysmark?-spytał
-Nie
widzę.-odpowiedział Sączysmark-Patrz tam coś się rusza!
-Widzę,a
teraz cicho.-odpowiedział Czkawka i po cichu ruszyli w stronę ruchu.Smok stał
pośrodku „polanki”wśród kamieni i widać było,że na coś czeka i to
niecierpliwie.Nagle Czkawka poczuł jak boli go głowa,nogi są jak z waty i że
zaraz zemdleje.Szczerbatek wyczuł to i w ostatniej chwili,zanim Czkawka
upadł,podszedł bliżej tak,że chłopak wylądował na siodle nieprzytomny,ale
niepoobijany.Nim zemdlał poczuł się też senny i widział jak ktoś do niego
podchodzi,a potem schyla się nad nim.
Bardzo mnie zainteresowałaś pisz dalej!
OdpowiedzUsuń